Niemieckie służby zatrzymały kolejne osoby w związku z pożarem infrastruktury Starlink w Woli Krobowskiej pod Warszawą. Reuters, powołując się na RMF FM, podał 13 października, że liczba zatrzymanych miała wzrosnąć do czterech. Jednocześnie rzecznik niemieckiego Federalnego Urzędu Kryminalnego mówił o koordynacji wymiany informacji dotyczącej trzech osób. Na obecnym etapie nie ma więc pełnego oficjalnego potwierdzenia czwartego zatrzymania.

Wcześniej polskie władze informowały o zatrzymaniu w Niemczech dwóch obywateli Turcji podejrzewanych o udział w podpaleniu. Według najnowszego doniesienia RMF FM kobieta zatrzymana w Berlinie mogła pełnić rolę kierowcy. Jej obywatelstwa nie ujawniono, a polska prokuratura ma ocenić jej udział i ewentualną podstawę do wystąpienia o przekazanie do Polski.

Do pożaru doszło 23 września w Woli Krobowskiej, około 40 kilometrów na południe od Warszawy. Ogień objął system zasilania stacji i generator awaryjny. Polskie władze traktują zdarzenie jako sabotaż, którego celem miało być zakłócenie usług internetowych wykorzystywanych między innymi przez Ukrainę.

Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak oświadczył, że polskie władze wiążą zdarzenie z rosyjskimi służbami. Premier Donald Tusk nazwał je elementem wojny hybrydowej. Są to stanowiska polskich władz; zakres odpowiedzialności poszczególnych podejrzanych będzie musiał zostać wykazany w postępowaniu karnym.

Rosja odrzuca szersze oskarżenia państw europejskich o prowadzenie kampanii sabotażu i określa je jako bezpodstawne. W sprawie pożaru stacji nie przedstawiono publicznie materiału dowodowego pozwalającego niezależnie zweryfikować przypisanie operacji konkretnym służbom.

Najważniejszym kolejnym krokiem będzie oficjalne potwierdzenie liczby zatrzymanych oraz decyzja polskiej prokuratury w sprawie ewentualnych wniosków o ekstradycję. Do czasu ich wydania doniesienie o czwartej osobie pozostaje informacją medialną, a nie ostatecznym ustaleniem procesowym.